Glifosat w żywności i wodzie

Niektórzy np wierzą w to, że żywiąc się zdrową ekologiczną żywnością jesteśmy po części zabezpieczeni od negatywnych skutków stosowania niebezpiecznych dla zdrowia i życia pestycydów, które ktoś – nie wiedzieć czemu – nazwał dziś dla niepoznaki „środkami ochrony roślin”.

Prawda jest jednak taka, że stosowanie na szeroką skalę tych chemikaliów to nie jest kwestia wyboru konsumenta. Że niby ot wybierzemy sobie kupowanie bio warzywek z eko farmy i problem z głowy. Otóż okazuje się że problem jest tak poważny że nawet samo wybieranie żywności zdrowej nie chroni nas przed zatruciem. Najprawdopodobniej bowiem skażona jest również woda w kranie.

Tak moi drodzy ta woda która co dzień lejecie na siebie, do siebie, dla swoich dzieci, rodziców i innych bliskich z kranu. W której gotujecie swoje ziemniaczki, kiełbaski czy też podlewacie wasze przydomowe uprawy.

Jak to przecież ? wodociągi kontrolują stan wody, powiecie…

Otóż najwyraźniej nie kontrolują, albo przymykają oczy, gdyż pewne fakty mówią same za siebie…

Ale wszystko po kolei.. skąd w zasadzie mam takie podejrzenia? No tak pewnie wyczytał coś na necie w kolejnym artykule z serii teorie spiskowe i teraz wylewa swoje pseudo mądrości żeby dostać parę hiveów ;]

Otóż nie moi drodzy. Żeby napisać ten wpis ja oraz parę innych osób musiało najpierw zainwestować po 130 zł w tzw badanie zawartości Glifosatu w moczu.

Jako grupa aktywnych działaczy postanowiliśmy się po prostu przebadać pod tym kątem.

W akcji brało udział kilka osób z którymi mam kontakt. Każda z nich miała różny styl życia jednak w miarę zdrowe nawyki żywieniowe. Wszyscy byli ochotnikami i robili to z czystej ciekawości aby sprawdzić po prostu czy np nasza dieta czy tez dodatkowe wydatki ponoszone na zdrowe odżywianie pozwalają uniknąć skażenia organizmu pestycydami..

Wyniki są przygnębiające…

Większość osób które brało udział w tych badaniach starało się unikać produktów powszechnie uważanych za skażone tą substancją i certyfikowanych lub też zaopatrywać się w nie ze źródeł ekologicznych, a także ogólnie jeść zdrowo.

Mimo tego wyniki badań jasno pokazują że w najlepszym wypadku osoby badane osiągnęły 100% normy!

Tak jak pisałem większość z osób biorących udział w badaniach to osoby starające się sięgać po ekologiczną żywność, wyroby naturalne lub też korzystać z własnych produktów.

Wszyscy korzystamy jednak z podobnego źródła wody a jest nim woda z wodociągów.

Co do tego że wody rzeczne, gruntowe i stojące, są poważnie skażone pestycydami wszędzie tam gdzie mamy do czynienia z produkcją rolną jest oczywiście smutnym faktem.

W tej kwestii już dawno padały oczywiście podejrzenia ze strony świadomych ludzi, gdyż logika sama przez się nasuwa wniosek że gdy pryskamy co roku przez 20 lat, 100 Ha zboża hektolitrami Roudupu to gdzieś to świństwo ujść potem musi, a gdzie indziej mogło by zniknąć jak nie rozpuszczone w deszczowej wodzie i wymyte przez deszcze? No chyba chyba ne wierzymy producentowi tego preparatu że się „biodegraduje”(kolejne słowo które tak pięknie brzmi…), będącego, autorem takich „dobrodziejstw” ludzkości jak np „kukurydza GMO” słúżąca do wprowadzania monokulturowych upraw na szeroką skalę, czy też „nasiona terroryści” służące do wykańczania innych rolników poprzez patentowe pozwy.

Z naszej grupy w badaniu brało udział wiele osób jednak mam obecnie dostęp do wyników zaledwie 8 z nich i nie o każdej z tych osób mogę tez dużo powiedzieć.

wyniki to kolejno:
1,47 (ja w okresie badania jadłem pieczywo oraz kasze ze sklepu – reszta swoje produkty !)
1,27
0,95 (dziecko 5 lat!)
0,95 (dziecko 2 lata!)
1,08
1,06 Starsza pani która wyeliminowała z diety wszelkie produkty mączne, pieczywo oraz nabiał)
1,06
0.6 (najniższy wynik osoba aktywna fizycznie)

Średnia ze wszystkich wyników to 1,055 ng/ml (norma 0,6) oznacza to że ogólnie rzecz biorąc, stężenie tej substancji nawet u osób unikających produktów które NIE zawierają (a przynajmniej nie powinny zawierać) tej substancji wciąż prawie dwukrotnie przekracza normę!

Ze znanych skutków stosowania glifosatu mamy min (pozwoliłem sobie zacytować fragment artykułu stąd Link):

  • Glifosat zaburza funkcjonowanie szlaku szikimowego bakteriom bytującym w naszych jelitach skutecznie redukując ich liczbę. Bakterie te odpowiadają za trawienie i przyswajanie wielu związków niezbędnych naszym organizmom. Brak korzystnej flory bakteryjnej powoduje namnażanie się beztlenowej flory bakteryjnej, takich jak Clostridia, Bacteroides które odpowiadają za wzrost krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych i amoniaku w jelitach. Produkty uboczne fermentacji beztlenowej, takie jak fenole, aminy, amoniak i siarkowodór, mogą być toksyczne dla jelita grubego i znacznie przeciążać wątrobę. Stwierdzono silny związek między autyzmem, a wątrobowym zapaleniem mózgu, w którym kluczową patologią może być nadmiar amoniaku w krwiobiegu.
  • Glifosat może powodować niedobory witaminy D poprzez wpływ na enzymy wątroby katalizujące witaminę D. W badaniu przeprowadzonym na szczurach wykazano spadek aktywności wątrobowej cytochromu P450 po dwóch tygodniach od wprowadzania glifosatu do diety zwierząt.
  • Serotonina i metionina, to produkty szlaku szikimowego bakterii jelitowych. Glifosat zaburza ten szlak. Ponadto istnieją dowody, że glifosat może zmniejszać biodostępność serotoniny. Defekty w transporcie serotoniny wiążą się z szeroką gamą zaburzeń nastroju, problemami z emocjami, snem, regeneracją, koncentracją. Zaburzenia w transporcie serotoniny stwierdzono w związku z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi i autyzmem.
  • Wykazano, że glifosat znacząco upośledza syntezę metioniny w roślinach. Podobny wpływ ma na bakterie jelitowe, co może następnie upośledzać biodostępność metioniny u ludzi. Jej niedobór może mieć przełożenie na ważniejsze procesy w organizmie takie jak: tworzenie neuroprzekaźników, optymalizację układu odpornościowego, produkcję energii komórkowej ATP, syntezę DNA i RNA, eliminację toksyn i wiele innych.
  • Glifosat wiąże cynk i żelazo co zapobiega ich absorpcji. Niedobór cynku ma związek z autyzmem i ADHD. Cynk uwalniany jest do synaps razem z glutaminianem i jest niezbędny do funkcjonowania pamięci i utrzymania dobrze funkcjonujących synaps.

Ale oczywiście to tylko pierwszy lepszy artykuł na ten temat. Osoby zainteresowane tematem mogą same znaleźć więcej opracowań.

Wracając jednak do naszych wniosków…

Istnieje w człowieku taka jakaś potrzeba wiary (która zdaje się z roku na rok być coraz mniej uzasadniona – przynajmniej dla mnie) w coś co się nazywa „osiągnięcia cywilizacji” 😀 Oraz w to że jednak istnieją jakieś organy kontroli norm. Że ktoś(ktokolwiek po a nami?!) to wszystko sprawdza, a ludzie zajmujący pewne stanowiska dostają te pieniądze za pełnienie funkcji przydatnych dla społeczeństwa… (musiałem XD)

Ta wiara sprawia że większość z nas jednak wierzy w to, że ktoś dba o ich bezpieczeństwo no i np zadbał o to aby woda trafiającą do naszych rur spełniała pewne normy.

Jak już wspomniałem większość osób, które gotowe były wydać owe pieniądze na badanie, należy do tzw osób świadomych zagrożeń płynących z zatrucia tą substancją oraz ogólnie tego w jak bardzo skażonym środowisku przyszło żyć nam oraz naszym dzieciom. Skoro więc takie wyniki były u nas, aż strach się bać co można zbadać u osoby żyjącej na produktach z biedronki.

Myślę więc że mogę z całą stanowczością podpisać się rekami i nogami pod
stwierdzeniem że przeciętny Europejczyk RZECZYWIŚCIE może mieć o ponad 300%(sic!) przekroczoną zawartość glifosatu w moczu.

Skąd jednak tyle tej substancji u osób żywiących się zdrowo?

Cóż można by tu dywagować na ten temat długo że to to czy tamto ale po zapoznaniu się z opinią jednej z osób biorącej udział w tym badaniu która pracuje dla firmy zajmującej się min filtrami do wody pitnej (to ta osoba z wynikiem 0.6 tak nawiasem mówiąc ). Filtry te NIE powstrzymują pestycydów a usuwanie ich z wody pitnej jest niezwykle trudne! Wniosek nasuwa się wiec jeden. Duże stężenia tej substancji muszą znajdować się w ujęciach wody pitnej oraz najprawdopodobniej nie są usuwane w wyniku uzdatniania jej do picia.

To właśnie w związku z tym faktem nazwałem ten artykuł cz 1, gdyż to dopiero początek naszej akcji. Kolejnym krokiem będzie wykonanie badań wody pitnej z jakiegoś hydrantu głównego w mieście. To czy wstępne hipotezy okażą się faktem, zobaczymy, więc po tej akcji.

Tym czasem na koniec aby nie być gołosłownym i zapoznać was też z tym jak takie badanie wygląda załączam tu skan mojej karty z Laboratorium ALAB. Oczywiście z zakrytymi danymi. Zachęcam do brania udziału w akcji aby uświadomić sobie SWÓJ stan skażenia organizmu.

Pozdrawiam Wszystkich i na ta okazję Życzę wszystkim Zdrowego Jedzenia i własnego ujęcia wody górskiej.


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *