Twój koszyk jest obecnie pusty!
Filozoficzne spojrzenie na etykę szczepień z perspektywy NOP
Wiele się mówi nt szkodliwości szczepień. Pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami dochodzi do nieustannych przepychanek, przerzucania się argumentami i badaniami. O ile jest to oczywiście zdecydowanie potrzebna batalia, którą tak naprawdę jest niczym innym jak wojną informacyjną pomiędzy instytucjami, koncernami a zwykłymi ludźmi, o tyle mało mówi się o etycznym aspekcie samego procederu.

Oficjalna narracja zwolenników masowej wakcynacji opiera się na bezpieczeństwie stadnym naszego społeczeństwa, które ma nam być rzekomo zapewnione poprzez wstrzykiwanie owych mniej lub bardziej bezpiecznych preparatów. Bolączką całej ideologi która daje podwaliny dla sprzeciwu wobec tego procederu są jednak tak zwane Niepożądane Odczyny Poszczepienne czyli w skrócie NOP.
Nic więc dziwnego że w krajach takie jak Polska, w których lista przymusowo podawanych szczepień z roku na rok rośnie, temat NOP uważany jest za temat tabu, a większość pracowników służby medycznej rękami i nogami wzbrania się przed powiązaniem jakichkolwiek zaburzeń zdrowotnych występujących bezpośrednio lub też w niedalekiej przyszłości po podaniu szczepienia, z niepożądanymi skutkami podania ich.
Niektóre dzieci więc z dnia nadzień po podaniu preparatu, po prostu cofają się w rozwoju albo też zapadają na ciężkie powikłania po „katarze”, których wynikiem są drgawki lub padaczka lekooporna. Natomiast w statystykach powikłań NOP widzimy jedynie 1-2 ciężkie przypadki, 100-200 poważnych i żadnych zgonów ponieważ jak wiadomo, ludzie opowiadający niestworzone historie o tym jak ich martwe dziecko zaczęło ciężko chorować 2-3 dni po szczepieniu, NIE MAJĄ wiedzy medycznej, ani dyplomu renomowanej uczeni aby móc wiązać te dwa fakty w całość.
Abstrahując jednak od wcześniejszych dywagacji (których udowodnienie jest oczywiście całkowicie możliwe, jednak trudne gdyż wiarygodność i „prawda” leży niestety zazwyczaj tam gdzie autorytet i przywileje. Tych natomiast, w przeciwieństwie do rodziców poszkodowanych, środowisku lekarskiemu nie brak.), dla dobra dyskusji załóżmy że jest tak jak mówią oficjalne statystyki i zadajmy sobie pytanie kim tak naprawdę są owe ofiary NOP?
W starożytnych cywilizacjach, niektóre plemiona wierzyły w krwawych bogów, którzy w zamian za składanie ludzi w ofierze mieli dostarczać owym cywilizacjom różnorakich profitów i rozwiązywać wiele cywilizacyjnych problemów. Począwszy od zakończenia niszczącej plony suszy, poprzez powodzenie w działaniach wojennych na zakończeniu panującej plagi skończywszy.
Z naszego współczesnego punktu widzenia było to oczywiście straszne barbarzyństwo i zabobon. Dla ludzi żyjących w tamtych czasach praktyki te miały realny wpływ na ich życie, a także było oczywiste tak samo jak to że przedmioty upuszczone spadają w dół. Mimo tego że raczej trudno mówić tu o tym że owi bogowie rzeczywiście odwdzięczali się tym czego oczekiwali ludzie, nie można z pewnością wykluczyć że takie krwawe przedstawienia miały duży wpływ zarówno na morale biorących udział w boju wojowników jak i na ogólne poczucie bezpieczeństwa społecznego. Niewątpliwie zmniejszały niepokoje społeczne i ograniczały zamieszki. Wszak wszyscy wierzyli w skuteczność takich działań, więc gdy dochodziło do złożenia ofiary lud uznawał że władza „robi coś” z problemem i spał spokojnie.
Jeśli doczytałeś do tego miejsca, zapewne zaczynasz już podejrzewać do czego zmierzam. Jeżeli natomiast jesteś zwolennikiem programu szczepień twoje oburzenie lub też wyparcie sięga zenitu. Jednak powinieneś zauważyć że to nie ja zasugerowałem ci to podobieństwo tylko twój umysł! Dlaczego? Ponieważ ono istnieje.
Możemy dywagować nad tym, że współczesny program szczepień poparty jest „racjonalnymi badaniami” a nie zabobonem, a także że dzięki niemu wielkie straszaki w postaci epidemii z przeszłości, nie wracają dzięki czemu tysiące osób może sobie spokojnie żyć. Możemy też kłócić się o ich bezpieczeństwo skuteczność w zwalczaniu raka i inne detale.
Jeden Fakt pozostaje jednak niezmienny. Osoby które cierpią i umierają w wyniku NOPów są współczesnymi „krwawymi ofiarami” rytuału zwanego ochronnym programem szczepień, na dodatek często ze względu na powyższe praktyki zamiatania problemu pod dywan, są ofiarami pozostawionymi bez pomocy i niezależnie od tego czy jest on skuteczny czy też nie, nie można tego ignorować.
Tu też dochodzimy do punktu w którym należy zadać sobie pytanie o podwaliny całej filozofii szczepień prewencyjnych inaczej zwanych profilaktycznymi.
Oczywiście z założenia profilaktyka jest bardzo wskazanym racjonalny i pozytywnym zjawiskiem. Jeżeli profilaktycznie spożywamy zdrową żywność i żyjemy zgodnie z zasadami zdrowego stylu życia, myjąc ręce szanując się nie spożywając nadmiernych ilości alkoholu, aby uniknąć chorób w przyszłości, jest to niewątpliwie ustanawianie pewnej jakości życia, która pomaga nie tylko zapobiegać szerzeniu się chorób, ale również unikać ich w ogóle. To samo tyczy się usprawniania systemów kanalizacji, oczyszczania ścieków i rekultywacji rzek. Wprowadzani surowych przepisów mających na celu regulację usuwania nieczystości, a także większości innych technologii sanitarnych które mają ograniczać powstawanie siedlisk chorobotwórczych.
W przypadku powyższych, możemy z całą pewnością stwierdzić 4 rzeczy:
- Po pierwsze wszystkie wyżej wymienione działania maja na ogół charakter dobrowolny i są oparte na filozofii WOLNEGO WYBORU oraz rozwoju. Mają na celu poprawę jakości życia, a także ograniczenia negatywnego wpływu człowieka na środowisko(który to wpływ od zawsze jest najczęstszą przyczyną chorób cywilizacyjnych i epidemii).
- Po drugie Nie ma żadnych znanych skutków ubocznych większości z tych zabiegów(chyba że ktoś słyszał o śmiertelnym przypadku mycia rąk), a nawet jeśli takowe występują(np awaria instalacji sanitarnej) to są one zazwyczaj miejscowe i wynikają ze świadomych decyzji podejmowanych przez pokrzywdzonych(takich jak zaniedbania cięcie kosztów czy też ignorancja).
- Po trzecie są one POŚREDNIĄ ingerencją w odporność populacji poprzez ograniczenie sprzyjających warunków dla pojawiania się epidemii, a nie poprzez ingerencję BEZPOŚREDNIĄ w organizm ludzki tak jak ma to miejsce w przypadku szczepień.
- Po czwarte są zgodne z naturalnym rytmem i naturalna selekcją, gdyż w całej przyrodzie obserwujemy iż te osobniki które zaczynają swoją obecnością zaburzać naturalny ekosystem, są skazane na przetrzebienie populacji natomiast naturalna selekcja pozwala przeżyć jedynie osobnikom najsilniejszym, czyli najlepiej przystosowanym do życia na naszej planecie. Co za tym idzie powstrzymać degenerację gatunku.
Ofiary szczepień są natomiast pokrzywdzonymi którzy płacą swoim zdrowiem lub życiem za to aby reszta populacji, nie koniecznie ta bardziej predysponowana do tego, mogła spać spokojnie.
Często są to osoby które w normalnych warunkach, gdyby nie doszło do uszkodzenia ich organizmu czynnikiem nienaturalnym jakim niewątpliwie jest szczepionka, mogły by przeżyć swoje życie w zupełnym zdrowiu. Przechorowały by one wszystkie ogólnie panujące w ich warunkach klimatycznych popularne schorzenia bez komplikacji i wydały na świat równie zdrowe potomstwo, które cieszyło by się taką samą odpornością. Zamiast tego przeżywają jednostki ze słabą odpornością, które w innych warunkach mogły by nie mieć szans na przeżycie. Przekazują one takie same geny swojemu potomstwu, które z pokolenia na pokolenie ulega degradacji.
Oczywiście ci z was którzy wciąż wytrwale czytają mój Esej, mogą mi zarzucić że w takim razie idąc tym tokiem rozumowania powinniśmy zaprzestać leczenia chorych i pozwolić aby jednostki słabe które bez pomocy medycznej nie były by w stanie przeżyć poumierały. Nic bardziej błędnego!
Istnieje bowiem zasadnicza różnica pomiędzy chorobą wywołana czynnikami naturalnymi oraz próbą zwalczenia jej przez organizm pacjenta z pomocą medyczną, a uszkodzeniem czyjegoś zdrowego organizmu. I nigdzie nie mówię tu o tym że walka o życie innych jednostek jest czymś złym.
Problemem jest raczej odpowiedź na poniższe pytanie:
Jeśli z powodu swojej wrodzonej słabości lub niewłaściwego stylu życia, miałbyś dostać ciężkich powikłań po chorobie, to chciałbyś aby ktoś umarł lub pochorował się ciężko za ciebie abyś ty mógł żyć spokojnie, czy raczej wolałbyś sam zmierzyć się ze swoją słabością?
Lub też mówiąc prościej:
Czy wyciął byś komuś zdrowemu serce zabijając go, abyś sam mógł żyć?
To właśnie twierdząca odpowiedź na to pytanie, determinuje całą filozofię etyczną przymusu szczepień w świetle istniejącego problemu NOP i jednocześnie pokazuje że stoi ona w sprzeczności z podstawową zasadą społeczeństw liberalnych a także podstawową zasadą Hipokratesa, którą wyznają wszyscy lekarze.
Jest to filozofia komunistycznego poświęcenia wybranych jednostek dla wspólnego dobra jaką kierowały się wszystkie cywilizacje krwawych bogów śmierci. Kultywując więc przymusowe szczepienia stajemy się wyznawcami religii śmierci, czy nam się to podoba czy nie, a wątpliwej wiarygodności statystyka przedstawiana nam przez Sanepid może jedynie nieco koić nasze sumienie, przekonując że liczba ofiar jest nieduża. To oczywiście w żaden sposób niczego nie usprawiedliwia a jedynie rzuca nas na nieco niższą pozycję w rankingu „najsławniejszych” rzeźników.
Co jeśli jednak statystyki są naprawdę zaniżane natomiast różnice w zachorowalności na różne choroby przewlekłe z poniższego zestawienia nie są wydumanymi bredniami antyszczepionkowco-płaskoziemców? Jak wysoko w „rankingu” wspominanych cywilizacji mogła by nas wynieść ta prawda w obliczu śmiertelności oraz uciążliwości tych chorób?

Czy w świetle tych obaw a także faktów naprawdę nadal możemy mówić o czymś takim jak etyka szczepień?
Te oraz inne pytania pozostawiam tobie drogi czytelniku.
Dodaj komentarz